Anomalia: istnieje miejsce na Ziemi, gdzie grawitacja jest nieco słabsza
Naukowcy odkryli, że w niektórych częściach świata – zwłaszcza w Zatoce Hudsona w Kanadzie – grawitacja jest nieco słabsza. Dane satelitarne z misji NASA, takich jak GRACE, ujawniły mierzalną anomalię grawitacyjną w tym regionie. Stojąc w tym miejscu, waży się mniej niż gdzie indziej na Ziemi – różnica jest minimalna, ale wystarczająca, aby została wykryta przez satelity. Dlaczego tak się dzieje?
Dwa główne powody: • Dawno temu na ląd naciskały pradawne warstwy lodu, a skorupa ziemska nadal się podnosi.
• Niewielkie różnice masy głęboko w płaszczu ziemskim wpływają na grawitację. Nie ma żadnego zagrożenia. Nie ma nic nadprzyrodzonego. To tylko przypomnienie, że nawet grawitacja nie jest równomiernie rozłożona na całej naszej planecie.
Zatoka Hudsona znajduje się nad anomalią grawitacyjną
Nie jest to spektakularna sztuczka – waży się około czterech tysięcznych procent mniej niż średnio – ale przyczyna jest dość interesująca. Zatoka Hudsona znajduje się bowiem nad anomalią grawitacyjną. Anomalie grawitacyjne to przypadki, w których obiekt obserwowany w swobodnym spadku przyspiesza z inną prędkością niż przewidują modele grawitacyjne dla tego miejsca. W rowie Puerto Rico zmierzono grawitację wynoszącą -380 miligalów, co stanowi największą ujemną anomalię grawitacyjną na Ziemi. Kolejna anomalia na Oceanie Indyjskim wykazuje najniższą grawitację w porównaniu z oczekiwaniami.
Chociaż możemy zakładać, że grawitacja na Ziemi jest wszędzie jednakowa, nie odpowiada to rzeczywistości. Podobnie jak Księżyc, który ze względu na większą odległość wywiera na Ziemię silniejszy wpływ grawitacyjny niż znacznie większy Jowisz, tak samo na nas działa silniejsza grawitacja, im bliżej znajdujemy się obiektu o większej masie. A masa Ziemi nie jest rozłożona równomiernie.
Po pierwsze, Ziemia jest wypukła w okolicy równika z powodu swojej rotacji i siły odśrodkowej. Dlatego na biegunie północnym, gdzie znajduje się bliżej największej części masy Ziemi, waży się nieco więcej niż na równiku, gdzie jest się dalej od niej. Są też obszary, w których masa znajduje się nad mniejszą lub większą ilością materii niż przewidują naukowcy – jest to tak zwana anomalia grawitacyjna.
Na przykład w rowie Puerto Rico zaobserwowano niewielkie obniżenie poziomu oceanu spowodowane nieoczekiwanie wysoką grawitacją. Badając tę anomalię w 1977 roku, geofizyk Peter Molnar odkrył, że wcześniejsze modele grawitacyjne zakładały stosunkowo równomierną grubość skorupy ziemskiej (litosfery). Po dokładniejszym zbadaniu tego obszaru stwierdził, że tak nie jest i że anomalia została prawdopodobnie spowodowana przez dużą i gęstą, odsłoniętą warstwę litosfery atlantyckiej poniżej rowu. W Zatoce Hudsona problem jest dokładnie odwrotny: osłabiona grawitacja wynika z braku masy. Jest to prawdopodobnie spowodowane wydarzeniami, które miały miejsce podczas ostatniej epoki lodowcowej, kiedy to lodowiec Laurentydzki, pokrywający większość Kanady, przesuwał się po lądzie, odsuwając gęste skały, które uległy sprasowaniu pod jego ciężarem.
Kiedy pokrywa lodowa stopniała, obszar ten mógł powoli się odbudować, ale brakowało mu masy. Jednak według analizy danych z satelity Gravity Recovery and Climate Experiment ( GRACE ) wyjaśnia to tylko około 25 do 45 procent anomalii grawitacyjnej w Zatoce Hudsona. Pozostała anomalia wynika prawdopodobnie z aktywności głęboko pod powierzchnią ziemi. Wznoszenie się i opadanie magmy powoduje powstanie prądów konwekcyjnych, które pociągają płyty kontynentalne w dół, zmniejszając w ten sposób masę w regionie – co powoduje, że w Zatoce Hudsona waży się nieco mniej.
Amon
www.strefa44.pl
www.strefa44.com.pl