Frontalny atak Trumpa na papieża Leona XIV

dodany przez Amon w Nowy Porządek Świata

#1
Frontalny atak Trumpa na papieża Leona XIV – publikuje zdjęcie przedstawiające Jezusa z demonami w tle

[Obrazek: Screenshot-2026-04-14-at-10-59-40-Trumps-Frona-TV.png]

W jakich czasach żyjemy. Najpotężniejszy człowiek zachodniego świata wypowiada wojnę słowną duchowemu przywódcy ponad miliarda katolików. Prezydent USA Donald Trump zaatakował na swojej platformie Truth Social papieża Leona XIV z ostrością, która nawet jak na jego standardy jest niezwykła. Papież jest „słaby w kwestiach przestępczości” i „okropny w polityce zagranicznej” – grzmiał Trump. Trudno w to uwierzyć.

Powód: krytyka wojny z Iranem

Tłem eskalacji jest powtarzająca się krytyka papieża wobec działań wojskowych USA przeciwko Iranowi. Leon XIV określił groźby Trumpa wobec Teheranu jako „naprawdę nie do przyjęcia” i w kazaniu stanowczo ostrzegł przed „urojeniem wszechmocy”. Nikt nie powinien nadużywać Boga do usprawiedliwiania wojen – stwierdził papież. Stanowisko to można w pełni zrozumieć – niezależnie od tego, jakie stanowisko zajmuje się w sprawie konfliktu z Iranem. Trump natomiast wezwał Leona, by skupił się na pełnieniu swojej funkcji i trzymał się z dala od polityki. Papież, jego zdaniem, „podąża za radykalną lewicą”.

Szczególnie pikantne: Trump twierdził z całą powagą, że Leon XIV został wybrany na papieża również dlatego, że Kościół miał nadzieję, iż Amerykanin w Watykanie będzie potrafił lepiej dogadać się z nim jako prezydentem USA. „Gdyby nie ja, nie byłoby go w Watykanie” – stwierdzenie o wręcz oszałamiającej nadmiernej pewności siebie.

Dodatkowe ciosy przed kamerami

Jakby wybuch w mediach społecznościowych nie wystarczył, Trump dołożył jeszcze podczas lądowania w Waszyngtonie przed zgromadzoną prasą. Wyjaśnił, że nie jest „wielkim fanem” papieża. Leo jest „bardzo liberalny” i nie ma pojęcia o zwalczaniu przestępczości. Nieuchronnie nasuwa się pytanie: od kiedy zwalczanie przestępczości należy do zakresu obowiązków Stolicy Apostolskiej?

Konflikt między Trumpem a Watykanem nie narasta bynajmniej od wczoraj. Już wcześniej Leon XIV krytykował twardą politykę migracyjną prezydenta USA.

Należy tu jednak dokonać rozróżnienia: konsekwentne stanowisko Trumpa w kwestii migracji jest jedną z niewielu dziedzin, w których faktycznie realizuje on to, czego wielu obywateli – również w Europie – domaga się od lat. Kontrolowana polityka imigracyjna nie jest przestępstwem, lecz koniecznością. Wiemy o tym aż za dobrze, niekontrolowana migracja doprowadziła do bezprecedensowego wzrostu przestępczości.

Reakcja Kościoła amerykańskiego

Zgodnie z oczekiwaniami ze strony amerykańskich katolików padła ostra krytyka. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Stanów Zjednoczonych, arcybiskup Paul S. Coakley, wyraził „zaniepokojenie” słowami Trumpa. Papież nie jest „przeciwnikiem politycznym, lecz namiestnikiem Chrystusa”. To ostrzeżenie, które w świecie Trumpa prawdopodobnie pozostanie bez echa.

Niebezpieczna gra z ogniem

Co pozostaje po tej wymianie ciosów? Przede wszystkim świadomość, że Donald Trump najwyraźniej nie akceptuje żadnej władzy na tej planecie – ani świeckiej, ani duchowej. Można wątpić, czy jest to mądre. W Stanach Zjednoczonych mieszka około 70 milionów katolików, a spora część z nich głosowała na Trumpa. Prowadzenie otwartej wojny z Watykanem może okazać się błędem strategicznym.

Jednocześnie epizod ten ujawnia zasadniczy problem: w świecie, w którym eskalują konflikty geopolityczne – wystarczy pomyśleć o trwającej wojnie na Ukrainie i dramatycznym zaostrzeniu sytuacji na Bliskim Wschodzie – pożądana byłaby przynajmniej minimalna doza dyplomatycznej zręczności. Zamiast tego Trump zamienia każdą różnicę zdań w osobistą kampanię. Papież może w niektórych kwestiach argumentować zbyt liberalnie, ale jego ostrzeżenie przed wojenną pychą zasługuje przynajmniej na wysłuchanie. „Powtarza argumenty radykalnej lewicy” – tak Trump ocenia papieża. Ocena ta mówi więcej o tym, kto ją wygłasza, niż o tym, do kogo jest skierowana.

Europa, powinna uważnie śledzić ten rozwój sytuacji. Jeśli bowiem najważniejszy sojusznik Zachodu nie zatrzymuje się nawet przed Watykanem, nasuwa się pytanie, które sojusze w ogóle przetrwają drugą kadencję Trumpa.

Papież Leo powiedział, że Bóg nie słucha modlitw światowych przywódców, którzy mają „ręce splamione krwią” lub „prowadzą wojny”. Skrytykował również tych, którzy wzywają imienia Boga w „przemowach śmierci” – celem był prawie na pewno minister ds. wojny Pete Hegseth, który prowadził modlitwy w Pentagonie i podczas konferencji prasowych. Ludzie powiększają obraz Jezusa autorstwa Trumpa i odkrywają w tle coś bardzo niepokojącego. Spójrzcie na górną krawędź obrazu. Znajduje się tam demon zaznaczony czerwonym kółkiem.

Trump sam opublikował to na Truth Social. Czy to celowe, czy nie – w sieci panuje obecnie spore zamieszanie.

Amon
www.strefa44.pl
www.strefa44.com.pl
[Obrazek: Bez-nazwy-25489.png]
Skocz do:

« Starszy wątek Nowszy wątek »